KOBO PROFESSIONAL, MATTE LIQUID LIPSTICK | "MATOWE" POMADKI W PŁYNIE

poniedziałek, 15 lutego 2016

Matowe pomadki są ostatnio bardzo modne i wiele marek makijażowych próbuje, z jakimś skutkiem, wprowadzić je do swojej oferty - w tym nasze rodzime Kobo! Pomadki te pojawiły się w październiku na wyłączność Drogerii Natura. Pomadki testuję już od 12 tygodni i mam wyrobioną opinię na ich temat. Chcecie się dowiedzieć co o nich sądzę?

W ofercie Kobo Professional pojawiło się 6 kolorów pomadek o wdzięcznej nazwie Matte Liquid Lipstick. Pomadki znajdują się w 9 ml, twardych plastikowych, odkręcanych opakowaniach z charakterystycznym aplikatorem z gąbeczką. Samo opakowanie jest dosyć dobrze wykonane i żadna z pomadek nie uszkodziła się podczas upadku na podłogę, pomadki nie przeciekają i nie odkręcają się, więc można bez obaw je przewozić i nosić w torebce. Pomadki mają delikatny zapach, lekko słodkawy, dosyć przyjemny. Smak jest charakterystyczny dla pomadek - nic ciekawego czy nadzwyczajnego, ot zwykła pomadka. 
Trwała, matowa pomadka z odżywczym masłem morelowym i kompleksem polimerów utrzymujących ją na ustach. W celu utrwalenia matowego efektu po aplikacji odbić nadmiar pomadki chusteczką.

401 Cranberry Meringue - w opakowaniu wygląda na nieco brązowy, ale na ustach przybiera odcień lekkiego różu połączonego z beżem.
405 Passiflora Tea - zgaszony, cukierkowy odcień różu. Mój faworyt na dzień :)
402 Watermelon Juice - koralowy róż
406 Raspberry Shake - neonowy róż z odcieniami fioletu
404 Litchi Yoghurt - malinowy róż
403 Cherry Drink - intensywna, strażacka czerwień, lekko ciepły odcień, niepowtarzalny kolor!

Czas na konkrety - mówiąc szczerze, pomadki mnie nie zachwyciły. Nie będę owijać w bawełnę - oczekiwałam czegoś "wow", a dostałam, dosyć fajne, no ale lśniące pomadki, pomadko-błyszczyki! Ale helloł, gdzie ten mat? No dobra, pomadki można odsączyć chusteczką czy przypudrować pudrem transparentnym, ale po co? Kupując matową pomadkę oczekujemy jakiegokolwiek matu, a pomadki mają wysoki połysk. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby produkt miał nazwę "pomadki w płynie", ale pliss, nie matowe.. No ale poza tym, pomadki na prawdę nie są złe - mają dobre krycie, mają piękne kolory, są stosunkowo tanie (14,99 zł), nie podkreślają suchych skórek, nie wysuszyły mi ust. Co do trwałości to pierwsza, lśniąca warstwa się zjada dosyć szybko - ze względu na konsystencję, czasem odbijają się też na brodzie - ja tak mam jedząc cokolwiek (haha). Pomadki wżerają się w usta i pozostawiają pigment - szczególnie te ciemne róże i czerwień. Niestety, ze względu na swoją konsystencję pomadka może wylewać się poza kontur ust, więc przy ciemnych kolorach polecam użycie konturówki ;)
od lewej: Cranberry Meringue, Passiflora Tea, Watermelon Juice, Litchi Yoghurt, Raspberry Shake, Cherry Drink
"Wersja papierowa" ↑ :D

A tak zwykły, dzienny makijaż zmienia się przy zmianie koloru pomadki:
Od góry: Cranberry Meringue, Passiflora Tea, Litchi Yoghurt, Watermelon Juice, Raspberry Shake, Cherry Drink

Cherry Drink po odciśnięciu na chusteczce zyskuje nowy efekt - ten właściwy mat, który wygląda, według mnie, przepięknie i bardzo elegancko!

Znacie "matowe" pomadki w płynie Kobo?
Co o nich sądzicie?

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapraszam do dyskusji:

Like us on Facebook

Flickr Images

.